Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak lepić z masy solnej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak lepić z masy solnej. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 grudnia 2012

Przepis Na Aniołka Stojącego


Tak jak obiecałam podaję wam przepis na aniołka z masy solnej wykonanego przy pomocy tekturowej podpórki.

Aby go zrobić potrzebujemy:

  • masy solnej (przepis tutaj! - wystarczy jeżeli zrobicie tylko białą, ale możecie też zrobić kilka porcji w różnych kolorach - wtedy odpadnie wam malowanie :P)
  • tekturki (ja użyłam okładki od bloku)
  • spinaczy do papieru (nie są one absolutnie konieczne)
  • cyrkla lub czegoś do odrysowania kółeczek
  • nożyczek
  • folii aluminiowe
  • kleju typu wikol
  • wykałaczek
  • widelca
  • praski do czosnku (do zrobienia włosków)
  • odrobinę wody na spodeczku

Na tekturce rysujemy równe kółeczka i wycinamy je dzieląc przy okazji na pół (moje miały około 4 cm średnicy). Następnie sklejamy je w rożki. Możemy pomóc sobie spinaczami do papieru, które przytrzymają tekturą podczas wysychania kleju i tym samym usprawnią naszą pracę.

Przed zwinięciem rożka możemy sobie pomóc poprzez przeciągnięcie po nim ostrza nożyczek (podobnie jak to robimy np. przy pakowaniu prezentów, kiedy chcemy aby wstążeczka nam się pozwijała).



Kiedy rożki już wyschną robimy kuleczki z foli aluminiowej i wpychamy je do ich środka.


Chodzi o to, żeby było do czego wbić wykałaczkę. Łamiemy niepotrzebny koniec (niech nam zostanie około 1cm).


Obklejamy nasz rożek masą solną.

Pamiętajmy o spodzie, ale nie wciskajmy zbytnio masy do środka - nie chcemy przecież żeby nasz aniołek był za ciężki i długo schnął.



Robimy kolejną kulkę z folii aluminiowej (podobnej wielkości co ta, którą wpychaliśmy do rożka) i obklejamy masą solną. Następnie wbijamy powstałą w ten sposób głowę na wykałaczkę wystającą z korpusu aniołka. To najtrudniejszy moment. Zarówno główka jak i tułów mogą się trochę zniekształcić, ale nie martwcie się tym - wszystko poprawicie, gdy już nabijecie głowę, a ewentualne niedoskonałości będzie też można zakryć włoskami. Pamiętajcie też, aby kulka z folii nie była za bardzo ubita, gdyż ciężej ją będzie nabić. Możecie też zrobić otwór inną wykałaczką, a potem tyko nałożyć głowę na wykałaczkę od tułowia.


Teraz robimy kuleczkę wielkości głowy i rozpłaszczamy ją przy użyciu kciuków, potem widelcem dodajemy po obu stronach wzorek. Ważne jest aby pomiędzy skrzydełkami powstał nam taki "grzbiecik", będzie on potrzebny do tego, by przymocować skrzydełka do tułowia.


Przed doczepieniem skrzydełek zwilżcie lekko plecki aniołka (masa solna na korpusie na pewno już  trochę podeschła przez co skrzydełka mogłyby się nie przylepić). Przypilnujcie, aby skrzydełka sięgały od główki aż do ziemi, gdyż stanowią one dla główki dodatkową podporę.


Przy pomocy praski do czosnku zróbcie włoski.


Ułóżcie fryzurę aniołkowi (zwilżając wcześniej lekko główkę), uważajcie, by ciężar włosków nie przechylał główki za bardzo w żadną stronę. 


Z dwóch kuleczek i dwóch trójkątów zróbcie aniołkowi łapki. Przyklejcie je zwilżając wodą korpus aniołka. Teraz odstawcie go na 2-3 dni do wyschnięcia, lub włóżcie na co najmniej godzinę do piekarnika o temp ok . 120 st. C. Pamiętajcie, aby pod koniec suszenia obrócić aniołka, tak by jego spód tez miał szansę wyschnąć.



Pomalujcie aniołka według uznania. Ja użyłam farbek akrylowych, ale można też i zwykłych plakatówek i akwareli z kiosku (często ich używałam, bo nadają piękne, delikatne kolory). Możecie aniołkowi dokleić gwiazdkę lub jakiś guziczek, czy koronkę, polakierować (wystarczy zwykły lakier do paznokci)  lub obsypać brokatem. Moje aniołki możecie zobaczyć tutaj :) .


Przede wszystkim - bawcie się dobrze przy lepieniu i ozdabianiu :) i niech te twórcze chwile będą dla was pomocne także przy duchowym przygotowywaniu do Świąt Bożego Narodzenia :) niech tworzą cudną, domową atmosferę! Zachęcam żeby skorzystać z tego rodzaju podpórek i zrobić wspólnie z pociechami domową szopkę! Kto wie, może jeszcze wymyślę jakiś tutorial na wołka i osiołka :D
Pozdrawiam cieplutko!
taia from lavender forge

PS: Będę bardzo wdzięczna, jeżeli po skorzystaniu z tego tutorialu umieścicie u siebie jego źródło, np. używając poniższego banerka :)

środa, 11 lipca 2012

Tuzin Aniołków

Gdy planowałam zrobienie tego albumu zgłosiłam się do pewnej Dobrej Duszyczki, która na scrapbookingu zna się jak mało kto. W podzięce obiecałam jej tuzin aniołków. Trochę za długo trwała realizacja mojej obietnicy, ale w końcu aniołki były gotowe i już jakiś czas temu  poleciały do adresatki. Przyznam się, że o ile lepienie ich poszło mi całkiem sprawnie (znalazłam nowy sposób na szybkie wykrojenie równych skrzydełek - użyłam do tego mini foremki w kształcie choinki) to malowanie było totalnym chaosem. Wypróbowałam nowe akrylowe farbki, które świetnie się sprawdziły, chociaż miały jedną wadę - gdy próbowałam nanieść poprawki to farba pod spodem się zmazywała, a właściwie to odklejała i całość musiałam praktycznie malować jeszcze raz. A owych poprawek było bez liku, bo jak malowałam sukieneczki to ciapałam niechcący na włoski, jak malowałam włoski to ciapałam na buźki, a jak malowałam buźki to ciapałam na sukieneczki... i tak w kółko! No ale w końcu wyszły! Niektóre uśmiechnięte, niektóre bardzo śpiące, jeden nawet troszkę szczerbaty :) Takie to letnie aniołki, na poprawę nawet najgorszego humoru!










Pozdrawiam cieplutko!
taia from lavender forge

niedziela, 27 listopada 2011

Lepienie po Studencku cz.3 - przydasie z masy solnej

Pokażę wam dzisiaj szybki kursik na maso-solne przydasie, które pozwoliły mi w tym roku zaoszczędzić trochę pieniędzy wydawanych przeze mnie przed Świętami na giełdzie kwiatowej. Tradycją dla mnie jest bowiem robienie wieńców adwentowych (tegorocznymi pochwalę się w następnym poście :P) i co za tym idzie kupowanie czystych wianuszków z igliwia oraz przeróżnych przydasi na giełdzie. W tym roku część z nich postanowiłam sobie sama zrobić  :) Wydaje mi się, że przydadzą się one nie tylko przy Świątecznych stroikach, ale i kartkach Świątecznych, pakowaniu prezentów... a może i wy znajdziecie dla nich jakieś zastosowanie?

Potrzebne nam będą dwie masy solne: brązowa i biała. Przepis znajdziecie w tym poście. Do zrobienia brązowej masy posłużyła mi zaparzona wcześniej rozpuszczalna kawa (gdyż nie miałam w domu kakao :D ).



Aby zrobić Udawane Pierniczki:

  • Rozwałkuj brązową masę solną na podkładce śniadaniowej (materiał przypominający linoleum).
  • Powycinaj foremkami do ciastek przeróżne kształty.
  • Pozwól teraz ciastu trochę przeschnąć (jakieś 30 minut).
  • Niedelikatnie ( :P ) odrywaj ciasteczka od podkładki, np. przy pomocy plastikowego nożyka.
  • Pamiętaj, aby Udawane Pierniczki suszyć w piekarniku dekoracyjną, lekko poszarpaną stroną w dół.
Na poniższym zdjęciu widać różnicę. Jaśniejsza strona to ta, która była bezpośrednio suszona, ciemniejsza, to ta, która dotykała papieru i dzięki czemu zachowała kolor (i fakturę!).




  • Wysuszone pierniczki najlepiej ozdobić białym reliefem (już o nim pisałam - można go wykorzystać na wiele sposobów - kosztuje ok. 9 zl., a mi służy już dwa lata; można nim robić udawany lukier, bitą śmietanę, śnieg, brodę i wiele wiele innych :) ).
Złote Gwiazdki:

  • Wałkujemy białą masę na papierze do pieczenia.
  • Wycinamy foremkami do ciasteczek gwiazdki.
  • Bardzo łatwo zdejmiemy gwiazdki z papieru i przełożymy ba blachę :).
  • Po wysuszeniu kładziemy gwiazdki na pokrywce od starego pudełka, wychodzimy na dwór i malujemy złotym sprejem.

Brokatowe bałwanki:
  • Jeżeli posiadamy inne ciekawe foremki do ciastek (nie tylko bałwanki) możemy powycinać z nich przeróżne kształty z masy solnej.
  • Po upieczeniu możemy pomalować je grubą warstwą farbki, a następnie posypać brokatem. Gdy wszystko wyschnie dobrze jest zabezpieczyć brokat malując go lakierem do paznokci. Pamiętacie? Tak samo ozdobiłam serduszko aniołkowi z tego posta.

Oczywiście maso-solne ciasteczka można też zostawić po prostu takimi jakie są. Z dwóch porcji masy (zrobionych z 1,5 szklanki mąki i niecałej szklanki soli) wychodzi ich naprawdę spora ilość. Miałam problem z tym, gdzie to wszystko pochować :)


Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że kogoś zainspiruje mój kursik :)
taia from lavender forge

poniedziałek, 14 listopada 2011

Lepienie po Studencku cz.2 - masa solna na Święta

To już druga odsłona Lepienia po Studencku. Tym razem chciałabym podzielić się z wami przepisem na solniczkowe aniołki. Wiem, że tutoriali na aniołki z masy solnej jest w sieci całkiem sporo, ale wydaje mi się, że komuś może się przydać mój pomysł na studenckiego aniołka. Tym razem nie skupiłam się na tym, żeby było tanio (bo tanio będzie i tak - w końcu to masa solna :P) ale żeby było szybko. Ostatnio mam tyle do zrobienia na uczelnię, że doba wydaje się dla mnie za krótka, a tutaj zbliża się już wielkimi krokami Adwent i Boże Narodzenie. Postanowiłam znaleźć jakieś sposoby na to, by mimo wszystko wytworzyć dla bliskich drobne, handmadowe upominki. Jednym z tych sposobów jest Przepis na Aniołka.

Potrzebujemy:
  • 3 szklanki mąki
  • 1,5 szklanki soli
  • 1,5 szklanki wody
  • żółtą farbkę plakatową
  • drucik
  • nieużywaną przez nas foremkę do ciastek
  • obcążki



Najpierw przygotujmy masę solną. Do miski wsypmy 2 szklanki mąki, a następnie szklankę soli (kolejność jest ważna!). Teraz bierzemy widelec w dłoń i wszystko energicznie mieszamy (dzięki temu łatwiej nam będzie zrobić dobrą masę). Kiedy już mąka i kryształki soli się z sobą dokładnie wymieszają dolewamy powoli wodę, na początek jakieś 2/3 szklanki. Pół szklanki wody stawiamy gdzieś w zasięgu ręki, zakładamy gumową rękawiczkę (inaczej nasze ręce mogą później naprawdę mocno szczypieć) i wyrabiamy ciasto na gładką masę. Jeżeli w trakcie wyrabiania ciasto nam się obsypuje i jego część gromadzi się na dnie miski, to podnosimy to co już się mniej więcej trzyma i do suchych resztek dolewamy trochę wody. Następnie mieszamy najpierw resztki z wodą, a potem wszystko razem. Kiedy wydaje nam się, że ciasto już jest wyrobione, to pomęczmy je jeszcze przez chwilę dla pewności i zaraz zawińmy w folię aluminiową, albo wsadźmy w foliowy woreczek. Porządne wyrobienie ciasta jest kluczem do przyjemnego i bezstresowego lepienia, więc lepiej trochę dłużej pougniatać masę, aż ręka rozboli, żeby potem nie mieć z nią żadnych problemów :) 



Teraz powtarzamy wszystkie czynności, ale przy użyciu połowy składników. Pod koniec ugniatania dodajemy do masy łyżeczkę nietoksycznej farby plakatowej w kolorze żółtym. Podkreślam - nietoksycznej - wszystko przecież pójdzie później do pieca i nie chce żeby komuś zaszkodziły jakieś chemiczne opary :P.
Można także zrobić więcej kolorów mas i to nie tylko przez dodawanie do niej farbki. Brązowy kolor uzyskamy przez dodanie kakao (najlepiej jest je rozpuścić w dolewanej do ciasta wodzie), a delikatny różowy przy użyciu truskawkowego kisielu (także rozpuszczonego w wodzie). Możemy także podpiec trochę naszą masę w piekarniku (ok. 180 st. C) i zarumienić ją na złoty kolor. Dobrze jest mieć więcej niż jeden kolor masy solnej, bo dzięki temu aniołki będą ciekawsze i nie będziemy musieli ich później malować (co bywa dość czasochłonnym zajęciem).


Kiedy mamy już przygotowaną i szczelnie zawiniętą w woreczki masę możemy poświęcić chwilę (oraz starą foremkę do ciastek) i przygotować foremkę na skrzydełka. Kilka minut kombinowania, a znacznie ułatwi późniejszą pracę oraz wszelkie seryjne produkcje. Do zrobienia moich skrzydełek posłużyła mi foremka ślimaka, którą zawsze myliłam z wielorybem :D.
Gdy nasza foremka jest już gotowa wałkujemy placek z masy solnej i odciskamy tyle par skrzydełek ile nam potrzeba. Najlepiej wycinać ich taką liczbę, która jest podzielna przez 3 :P.


Następnie wałkujemy coś, co będzie przypominać kółko (moje ma 12 cm średnicy, co widać dzięki sławnej już linijce z płatków śniadaniowych) i dzielimy na 3, mniej więcej równe, części. Następnie bierzemy jedną z nich i przyklejamy do skrzydełek różkiem , który był środkiem koła, do góry. Przed przyklejeniem zawijamy go jednak pod spód, tak by powstała nam dość spora fałdka. Teraz zawijamy pod spód pozostałe różki i fałdujemy tym samym całą sukienkę aniołka. 
DOBRA RADA: warto przed sklejaniem dwóch części zrobionych z masy solnej zwilżać jedną z nich wodą, gdyż lekko wyschnięta masa nie chce się już kleić.



Gdy mamy już skrzydełka i sukienkę czas zająć się główką aniołka. Robimy ją ze spłaszczonego owalu i przyklejamy mniej więcej tam, gdzie sukienka styka się ze skrzydełkami wcześniej lekko wygładzając w tym miejscu fałdkę na sukience. Do główki wbijamy zagięty drucik tak, by przechodził przez nią i wbijał się także w sukienkę. Przy pomocy wyciskacza do czosnku i żółtej masy robimy włoski i układamy aniołkom wymyślne fryzurki. Od spodu zabezpieczamy główki papierem (jeżeli nie będziemy ich dawać od razu do pieca) lub folią aluminiową (jeżeli zaraz je do pieca wsadzimy) po to, aby pod własnym ciężarem nie odgięły się one do tyłu. Teraz możemy zrobić wykałaczką oczka i ustka. Możemy także zostawić twarz aniołka w spokoju i namalować je później. Ja wybrałam opcje pół na pół - wykałaczką zrobiłam otwarte ustka (dzięki temu aniołki wyglądają jakby śpiewały Nowonarodzonemu w wesołym chórku), a oczka postanowiłam domalować później.   
Dobrym sposobem na to, by aniołki różniły się trochę między sobą jest układanie każdemu inaczej włosków oraz dodawanie im indywidualnych akcesoriów, np: gwiazdek, serduszek, pobożnie złożonych rączek, zapalonej świeczki, instrumentów muzycznych.


Moje aniołki leżały chwilę zanim poszły do pieca, dlatego zdążyły już trochę wyschnąć i nie potrzebowały podczas dalszego suszenia podkładek pod główkami. Wstawiłam je do piekarnika o temp ok 130 st. C. Były tam dośc spory czas (ok. dwóch godzin), ale wystarczy je potrzymać niecałą godzinę, wyłączyć piekarnik i nie wyjmować dopóki ten całkiem nie ostygnie.
Aniołki po wysuszeniu nadają się już do użytku :) 
Jeżeli jednak mamy chwilę możemy je jeszcze trochę ozdobić, nie musimy tego jednak robić od razu - możemy rozłożyć to sobie w czasie. Z taką właśnie myślą , by móc je później w ciągu tygodnia po jednym upiększać, nalepiłam w sobotę całą blachę aniołków. 


Temu aniołkowi pomalowałam skrzydełka oraz serduszko, które trzyma. Nie używałam do tego pędzla, lecz własnych palców. Rozsmarowałam farbę plakatową w tubce niczym krem. Serduszko najpierw pokryłam czerwoną farbką, a następnie białą więc zrobiło się różowe. Następnie obsypałam je bezbarwnym brokatem, który lekko wcisnęłam w farbkę opuszkiem palca. Oczka dorysowłam zwykłym flamastrem. Gdy farba wyschła potraktowałam owo serduszko nabłyszczającym lakierem do paznokci  (żeby brokat się nie obsypywał) oraz twarz aniołka (żeby była bardziej wyrazista). Na koniec białym reliefem (gęstą farbką w tubce, która jest wykorzystywana jako konturówka do malowania na szkle) ozdobiłam sukienkę motywem śnieżynek. W ten sam sposób upiększyłam później jeszcze drugiego aniołka.




Pozwoliłam aniołkom wyschnąć, po czym przy użyciu sianka od myszek, celofanu i wydrukowanego napisu z krótkimi życzeniami przygotowałam je do odlotu w świat jako drobne, bożonarodzeniowe upominki :)


Jak widać na powyższym zdjęciu dodałam im wcześniej wstążeczki, by mogły po rozpakowaniu służyc jako ozdoba na choinkę :)

Ufff... to już koniec drugiej edycji Lepienia po Studencku. Mam nadzieję, że komuś przyda się ten tutorial. Miłego lepienia przedświątecznego!
Pozdrawiam ciepło!
taia from lavender forge

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...