Witam wszystkich po dość długiej, nieplanowanej przerwie. Zapewne niektórzy z was myśleli, że te straszliwe mrozy, które nawiedziły nasz kraj, spowodowały zamarznięcie Lawendowej Kuźni. Nic bardziej mylnego! Piece są teraz rozżarzone dwa razy bardziej niż zwykle, z komina dmucha gęsty dym, a praca, choć czasowo istotnie była wstrzymana, teraz rozpoczyna się z o wiele większą intensywnością. Nowe pomysły, aż dudnią, bo domagają się realizacji... Uf, w takim razie zaczynajmy :)
Na pierwszy ogień idzie Człowiek Lodu, bowiem, moi drodzy, odkryłam, że Yeti istnieje! Nie jest co prawda monstrualną małpą, a niewielkim, bardzo obficie owłosionym krasnoludkiem, ale stopy istotnie ma potężne. Zresztą, sami oceńcie jaki to rozmiar :)
Żeby rozgrzać porządnie Lawendową Kuźnię zapraszam do wzięcia udziału w Puchatym Candy! Okazja jest potrójna, gdyż, po pierwsze to jest 100 post (!), po drugie trochę na przeprosiny, że tyle mnie nie było, po trzecie trochę walentynkowo, gdyż losowanie odbędzie się 14 lutego. Zasady te same, co zawsze: chęć udziału należy zgłosić w komentarzu pod tym postem i poinformować o Puchatym Candy na swoim blogu (najlepiej umieszczając tam banerek, który przygotowałam), a jeżeli ktoś nie posiada bloga i pragnie zostawić komentarz jako anonim, to proszę o pozostawienie jakichś namiarów na siebie, najlepiej adresu e-mail.
A teraz prezentacja nagród (zrozumiecie dlaczego candy nazwałam "puchate" :) )
Mały, słodki, biały szczeniaczek, który może być wesołym dodatkiem do walentynkowego bukietu, bądź ozdobą wsadzoną do doniczki z kwiatkiem.
Delikatne guzikowe kolczyki z dodatkiem szklanych koralików.
Nietopniejące bałwanki :)
A oto i cały zestawik :)
oraz
banerek :
Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do zabawy :)
taia from lavender forge