niedziela, 13 lutego 2011

OOAK? czyli wróżka Lukrecja

Jak wspominałam w poprzedniej notce poniosło mnie którejś nocy i zaczęłam robić ją - Kwiatową Wróżkę Lukrecję. Z pomysłem nosiłam się już wcześniej, gdyż chciałam wbić coś do doniczki z Poisencją po przejściach, która jednak nie dała się spartańskim warunkom i zaczęła puszczać młodziutkie listki. Na razie jednak straszy trochę badylami i stąd pomysł, żeby ożywić ją wsadzając do doniczki niewielką wróżkę na patyku. Wróżka powstała, ale sprawa się trochę skomplikowała, gdyż jest ona zbyt duża, by wbijać ją do doniczki, poza tym nie jestem pewna, czy drut nie sprawiłby dodatkowych trudności biednej Poisencji w rodzeniu nowych listków. Sprawę rozwiązałam stawiając Kwiatową Wróżkę Lukrecję obok, w butelce, którą kiedyś ozdobiłam metodą decopażową ;) Jak to się wszystko razem komponuję pokażę w następnej notce, gdyż w tej i tak będzie bardzoo dużoo zdjęć. Nie miejcie mi proszę tego za złe. To moja pierwsza lalka z modeliny (no może to nie jest jeszcze prawdziwa lalka, ale według mnie udana początkowa próba i dobra droga do stworzenia lalki) i bardzo chcę się nią wam pochwalić. Ma w środku druciano - aluminowy szkielet, a skóra zrobiona jest z modeliny Fimo. Kiedyś myślałam, że lepienie z Fimo to zwykłe burżujstwo, ale absolutnie to odwołuje! Lepienie z Fimo było dla mnie zupełnie czymś nowym - jakbym pierwszy raz miała w rękach modelinę. Wydaje mi się, że z modeliny z której zwykle lepie nie udałoby mi się zrobić mojej lalce takiego ciała. Trudno jednak dawać całkowity osąd o Fimo po jednym lepieniu - na pewno, jak będę mogła, to kupię kilka kosteczek i jeszcze z nią popróbuję. Na razie jednak cieszę się z ulepienia Lukrecji, chociaż widzę w niej sporo niedociągnięć i (podstawową jej wadę) jakąś taką męską twarz (i to nie tylko mnie wydaje się ona męska). Nie wiem za bardzo dlaczego taka wyszła, ale nie przejmuje się tym - no bo np. takie Anioły, one nie posiadają płci, a przecież są doskonalsze od ludzi.
Kwiatową Wróżkę wypiekłam w piekarniku - kolory mojej zwykłej modeliny lekko ściemniały, ale Fimo nic się nie zmieniła - zostały nawet przyrumienione pudrem pastelowym policzki i "opalony" na pomarańczowo nosek (także tej techniki użyłam po raz pierwszy, ale efekt był trochę "niekontrolowany" - wniosek: następnym razem muszę użyć lepszego pędzelka). Zabawne było wsadzanie lalki do piekarnika, gdyż lepiłam ją w innej, trochę wyższej butelce przez co nie zmieściła się na wysokość, więc musiałam oprzeć ją o blachę pod skosem.
Ależ się rozpisałam! Wytrwałych czeka teraz seria zdjęć! A ja, jak na razie, wracam do lepienia istot o mniejszych gabarytach, ale na pewno to nie koniec moich prób lalkowych!
A oto i Kwiatowa Wróżka Lukrecja:








Pozdrawiam wraz z Kwiatową Wróżką!
taia from lavenderforge
PS: OOAK znaczy One Of A Kinde. Wpiszcie sobie w Google grafika "ooak polymer dolls" i koniecznie odwiedźcie tę stronę: http://amandakathryn.deviantart.com/gallery/ to stąd poniekąd czerpałam inspirację. Zdobędę kiedyś gałki oczne i włosy i popróbuje sama stworzyć coś tak niesamowitego! :D Tak właśnie! :D Może w wakacje? ;)

5 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie Ci to wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetna, włosy, roślinka i...kapitalna figlarna mina!

    OdpowiedzUsuń
  3. FAJNY BLOG:)
    Zapraszam na mój
    http://arts-ooak.blogspot.com/2011/04/szydekowy-piesek.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...